Bezrobotni na bruku
Od dawna współpraca układała się źle z centralą Ruchu Obrony Bezrobotnych w Katowicach. Nam zależało na czymś innym, niż katowickim działaczom. Jesteśmy z Zabrza, tutaj jest wielu bezrobotnych i nasze działania skupiały się na pomocy właśnie im. Niestety okazało się, że w tym względzie są ogromne rozbieżności. Centrala chciała przede wszystkim abyśmy jeździli do Katowic i Warszawy na protesty i pikiety pod Urzędem Wojewódzkim czy Urzędem Rady Ministrów. Poza tym żądano od nas abyśmy zawozili do centrali 40 proc. wszystkich darów jakie otrzymamy od sponsorów. Więc kiedy np. dostaliśmy sto chlebów, to czterdzieści musieliśmy zawieść do Katowic. Początkowo tak robiliśmy, ale później doszliśmy do wniosku, że skoro zabrzańskie firmy dają coś dla bezrobotnych z naszego miasta, to dlaczego mamy to wozić do Katowic. Teraz jeszcze wyniknęła sprawa biura, które - opowiada Roman Bednarz - do niedawna prezes zabrzańskiego oddziału.
5339 |18251 |12980 |16025 |7997 |82 |9204 |229 |12451 |2938 |