Zaczynamy od podstaw
Gdański żużel wychodzi na prostą. Są realne przesłanki do takiego stwierdzenia. Wszystko wskazuje na to, że speedway nad Motławą będziemy budować od podstaw, czyli startów w drugiej lidze.
W niedzielę rozmawialiśmy z rzecznikiem prasowym Grupy Lotos S.A. Marcinem Zachowiczem. Wiadomo przecież, że od decyzji tej firmy zależy los gdańskiego żużla. Oto co usłyszeliśmy:
- W poniedziałek na posiedzeniu zarządu Grupy zapadnie ostateczna decyzja o wsparciu finansowym dla gdańskiego żużla. Chcemy oczywiście pomóc w ratowaniu tej popularnej w naszym mieście dyscypliny sportu. Rozpatrywać będziemy ofertę Gdańskiego Klubu Żużlowego Wybrzeże, który ma zapewnione miejsce w drugiej lidze. To jedyna ważna oferta, a do tego interesująca pod wieloma względami. Odcina się od tego co było, tworzy podstawy żużla od nowa. W mediach sporo szumu wywołała oferta pana Gerarda Sikory. Trudno w tej chwili traktować ją poważnie, skoro pochodzi od klubu postawionego w stan likwidacji, a jednocześnie - co wynika z decyzji Polskiego Związku Motorowego - od klubu, który startując w pierwszej lidze nie miałby prawa awansu. Nawet ze sportowego punktu widzenia, poza prawnymi zastrzeżeniami, byłby to trudne do obronienia. Zarząd Grupy zadecyduje więc, czy postawimy na druga ligę, perspektywę dłuższej współpracy i naturalnego - na zdrowych zasadach - sportowego awansu. Chociaż gdyby w przyszłości na rynku pojawiła się możliwość startu w Ekstralidze lub I lidze nie obarczona ryzykiem prawnym, finansowym i sportowym na pewno byśmy ją rozważyli - zakończył M. Zachowicz.
Zatem zielone światło dla GKŻ Wybrzeże. Jak na to patrzy trener tej drużyny - jeszcze bez zawodników - Grzegorz Dzikowski?
- Chcę wierzyć - mówi - że jeszcze w tym tygodniu będziemy mogli podpisać tzw. małe kontrakty z kilkoma zawodnikami. Jesteśmy już praktycznie umówieni z takimi żużlowcami jak Brian Karger, Andy Smith, Krzysztof Jabłoński, Sebastian Trumiński czy Mariusz Franków. Do startu drugiej ligi, 9 kwietnia, pozostało bardzo niewiele czasu, zadanie stworzenia drużyny w tak krótkim czasie jest niezwykle ciężkie, ale wierzę, że nam się uda.
W poniedziałek w Warszawie odbędzie się spotkanie przedstawicieli I i II ligi żużlowej. Wybiera sie na nie prezes GKŻ Wybrzeże Maciej Polny. Czy będzie jedynym przedstawicielem klubu żużlowego z naszego miasta. Myślę, że nie. Tydzień temu pisałem o tym, że po postawieniu w stan likwidacji Gdańskiej Korporacji Gwardia-Wybrzeże, do gry włączył się Gdański Klub Sportowy Wybrzeże i jego prezes Marek Formela. Już są pierwsze efekty. Do sądu rejstrowego wpłynął protest podpisany przez Formelę właśnie. Protest dotyczy rejestracji stowarzyszenia Gdański Klub Żużlowy Wybrzeże, a dokładniej ostatniego członu nazwy tego stowarzyszenia. Formela uważa, że jest ona zastrzeżona w nazwie klubu GKS Wybrzeże i... pewnie ma rację. Ten protest odwleka proces rejstracyjny GKŻ Wybrzeże do chwili jego rozpatrzenia.
Tymczasem czas ucieka. Praktycznie już go nie ma, a brak rejstracji to także brak możliwości podpisywania jakichkolwiek dokumentów. Ot, chociażby wspomnianych już w tym tekście tzw. małych kontraktów z zawodnikami, którzy chcieliby jeździć w barwach drugoligowego zespołu z Gdańska. Wygląda na to, że Formela nie może się pogodzić ze swoją porażką w żużlu i teraz chce za wszelką cenę uniemożliwić odbudowę tej dyscypliny w Gdańsku. To na dzisiaj smutna - i groźna dla speedwaya - prawda. A z drugiej strony nie do końca rozumiem dlaczego Gdański Klub Żużlowy ma mieć w swojej nazwie człon Wybrzeże, skoro może on stanowić kość niezgody i powód dodatkowych kłopotów. Proponuje nazwę GKŻ Neptun, która także nawiązuje do odległych wprawdzie, ale równie pięknych tradycji gdańskiego żużla.
724 |9786 |2921 |17729 |19266 |5410 |15206 |16957 |3488 |6365 |